Dofinansowanie – błogosławieństwo czy klątwa?



Zewsząd słyszymy o strumieniu miliardów euro płynących z Unii do naszych przedsiębiorstw. Mało kto zadaje jednak pytanie: Jak to możliwe, że pieniądze dawane są firmom za darmo? Czy rzeczywiście są one takim błogosławieństwem?

Chciałoby się rzec: jak dają to bierz, jak biją to uciekaj. Problem zaczyna się dopiero wtedy jak dają, aby bić, czego najlepszym przykładem są tradycyjne pułapki na myszy i szczury. Bardziej rozważni zawsze zadadzą sobie pytanie “a gdzie tu jest haczyk“? Ano właśnie…

Aby mieć realne spojrzenie na rzeczywisty wpływ różnego rodzaju dofinansowań i pożyczek należałoby spojrzeć na problem szerzej, zarówno z perspektywy tych “co dostają” jak i z tych, którzy z nimi konkurują.

Niesprawiedliwe rozdysponowanie
Podstawowym problemem jest kwestia – komu dać, a komu nie dać? Obecne rozwiązanie pozostawia wiele do życzenia. Decyzje w tej sprawie podejmują urzędnicy państwowi, którzy często nie mają elementarnej wiedzy dotyczącej biznesu (gdyby mieli, prawdopodobnie nie pracowaliby w urzędzie), nie mając już kompletnie pojęcia o poszczególnych rynkach, bazują głównie na danych podesłanych przez kandydatów.

Zostawmy na bok tematy związane z łapówkarstwem, a załóżmy, że projekt sprawdzany jest przez uczciwych ludzi. Pieniądze są ograniczone, a więc nie możemy przyznać ich wszystkim. I dajemy jednym, a drugim odmawiamy.

Stwarza to bardzo nierówny, wręcz niezdrowy podział dóbr. Jeden dostaje 20 tys. pln, a drugi ma 0 lub zebrane przez siebie kilka tysięcy. Nawet jeśli ten drugi ma lepszy pomysł, bardziej innowacyjny lub tańszy produkt to jego szanse na powodzenie zostały wyeliminowane.

Podobnie wygląda też sprawa, jeśli chodzi o “stare biznesy”. Załóżmy, że szewc prowadzi rodzinny biznes z pokolenia na pokolenie. Przez ten czas oprócz fachu w ręku, dysponuje także skromnym majątkiem – narzędziami do naprawy butów, zapasami podeszw, sznurków, klejów, kilku maszyn.

Na rynek wchodzi nowy szewc, dostając 20 tys. pln na rozpoczęcie swojej działalności gospodarczej. Za te pieniądze kupuje ten sam sprzęt i zapasy oraz otwiera konkurencyjny zakład obok starego szewca. Przykład ten pokazuje doskonale, że wsparcie finansowe jednych łączy się z jednoczesnym wyparciem z rynku innych podmiotów. Wbrew pozorom na dofinansowaniach najbardziej mogą ucierpieć (a nie zyskać) małe i średnie przedsiębiorstwa.

Marnotrastwo
Pieniądze pochodzące z różnego rodzaju programów pomocowych są w sposób jawny marnotrawione. Jeśli ilość przyznanych środków to 20 tys. pln, to wiadomym jest, że każdy z uczestników programu będzie starał się wydać jak najwięcej pieniędzy w ramach ustalonego budżetu.

Jasne, że mógłby obyć się bez laptopa, poza tym ma swojego starego, który doskonale nadałby się do prowadzenia działalności. Ale opracowany przez niego budżet wynosi zaledwie 10 tys. pln. Może wydać dwa razy więcej, więc kupuje nie jeden, a dwa laptopy. Na co jeszcze by wydać… może drukarka? System nagłaśniający? Kamera?

Ostatnio w internecie zahuczało od aukcji na Allegro, w której sprzedający pozbywał się kamery wartej ok. 13 tys. pln. Jak otwarcie przyznał – kupił ją korzystając z bezzwrotnej pożyczki z urzędu pracy TYLKO po to, aby sprzedać ją za rok na aukcji internetowej za kwotę… 8 tys. pln.

Ukryte koszty
Dodatkowym haczykiem, jaki ma miejsce w przypadku różnego rodzaju dofinansowań, są ukryte koszty, inwestycji “z dopłatami”. Efekt ten jest bardziej widoczny w przypadku projektów publicznych, szczególnie tych wysokobudżetowych.

Doskonałym przykładem są tutaj nowoczesne baseny, współfinansowe ze środków Unii Europejskiej, jakie powstały i powstają w ostatnich latach. Wyliczenia ekonomistów pokazują, że projekty te są całkowicie nieopłacalne, nawet jeśli zostałyby całkowicie “zasponsorowane” nam przez UE.

Koszty rocznego utrzymania takiego basenu to holendarne pieniądze, na których pokrycie nie mamy środków. Oczywistym jest też, że nie będzie można takiego basenu odsprzedać dalej, ponieważ większość z nich wybudowane jest w miejscowościach, w których nie ma aż tak dużego popytu na tego typu usługi, a jeśli nawet jest, to przychody z wejściówek nie są w stanie pokryć kosztów utrzymania basenu.

Podobnie może wyglądać sprawa, jeśli chodzi o małe i średnie biznesy, dlatego zanim chwycimy po pieniądze – chwyćmy po kalkulator i policzmy ile będzie nas kosztować ich wzięcie. Warto też nadmienić kilka ostatnio głośnych przypadków, kiedy to UE doprowadziła do bankructwa kilka przedsiębiorstw, żądając od nich zwrotu dofinansowania po np. roku.

Skąd pieniądze?
Ostatnim, a chyba najważniejszym wątkiem jest to skąd rzeczywiście pochodzą pieniądze na dofinansowanie. O ile w przypadku programów typu Jednorazowe środki na podjęcie działalności gospodarczej organizowane m.in. przez miejskie i wojewódzkie Urzędy Pracy, Wojewódzkie Urzędy Powiatowe oraz Urzędy Miasta wydaje się oczywistym skąd pochodzą pieniądze, jasności tej nie mamy jeśli chodzi o pieniądze unijne.

Wszelkie pieniądze, jakie są nam “dane” zostają zabierane od nas przez różnego rodzaju podatki (ukryte i jawne), jakie nakłada na nas państwo. To właśnie dlatego są tak wysokie składki ZUSowskie, płacimy tyle podatku dochodowego oraz VAT. Znaczna część tych pieniędzy idzie na opłacenie urzędników, którzy najpierw nam te pieniądze zabierają, a później trochę mniej oddadzą nam lub naszemu sąsiadowi.

Jak to wygląda w przypadku programów ETS, Innowacyjna Gospodarka i innych europejskich projektów?

W przypadku pieniędzy unijnych – również jest to w większości NASZA kasa, około 80% pieniędzy, jakie otrzymujemy z UE to kwota, jaką sami do niej wpłacamy. 20% teoretycznie dopłacają dla nas firmy i osoby z innych krajów w UE. W praktyce nie wykorzystujemy wszystkich środków unijnych, dodatkowo UE ustala na co możemy wydawać (nasze) pieniądze oraz trzeba wziąć pod uwagę koszty unijnych urzędników, jakich musimy utrzymywać na dzielenie tych pieniędzy “z Unii”.

Dokładne obliczenia, jakie można znaleźć w Internecie wskazują, że całe to “dofinansowanie” kosztuje nas więcej niż to, co otrzymujemy. W dodatku pieniądze te mielibyśmy we własnej kieszeni, gdyby nie były nam zabierane na każdym możliwym kroku.

Zostaw komentarz