| 12 25 |
Biznes na wakacjeW momencie, gdy pisałem tę notkę była zima, a mi przypomniały się wakacje. Otóż podczas wakacji też można zarobić. W dodatku całkiem sporo, bo wtedy kwitnie turystyka, zwłaszcza w regionach nad morzami, jeziorami itd. Pomysły na biznes zaczerpnięte są z moich podróży. W ostatnie wakacje byłem na kilkudniowym rejsie małym jachtem po Mazurach. JachtyPierwszy biznes dotyczy wypożyczania jachtów. Kupujesz jacht, jasne, to trochę kosztuje, ale możesz wziąć na to kredyt, skorzystać z dofinansowania lub po prostu wziąć jacht w leasing. Ile kosztuje jacht? Tutaj przykładowy cennik. Zaczynasz wypożyczać. Czas na trochę matematyki. Sezon trwa około 22 tygodni czyli 154 dni. Tutaj przykładowe ceny za wynajem jachtu. Załóżmy, że kupujemy jacht Corveette 650 za 38 500 pln. Jako średnią cenę przyjmijmy 170 pln za dobę (zbliżone do kosztów wypożyczenia jachtu VIVA 700 “Druga Żona”). Przy założeniu, że będziemy mieli non stop klientów, za jeden sezon pobierzemy 26 180 pln. Za przechowanie jachtu w hangarze płaci się około 1000 pln (okres od października do kwietnia). Jeśli dbamy o jacht, posłuży nam on około 6- 8 lat. Oczywiście trzeba też go ubezpieczyć. Od 26 180 pln odejmiemy też około 5 000 pln podatku dochodowego. Policzmy nawet 17 tys. pln na sezon, jeśli jacht posłużyłby nam przynajmniej 5 lat to zarobimy 85 tys., po odjęciu kosztów zakupu jachtu po 5 latach zarobimy około 47 500 pln. Jak szukać klientów? W internecie za pomocą strony, serwisów ogłoszeniowych, gazetach typu anonse itd. Można także dogadać się z jakimś portem i oferować mu około 50% zysków. Podejrzewam, że po 2 latach jacht będzie już znany i będą już stali klienci, więc będzie można zerwać umowę z portem. WCKolejny biznes również jest związany z żeglugą. Byłem pewien podziwu jak na Mazurach, konkretnie w Mikołajkach cieszyły się powodzeniem… kibelki. No tak, dziennie przewijało się przez nie tysiące żeglarzy. Załóżmy, że w naszym będzie 500 na dzień. Zwykle brane usługi to “sikanie” za 1 pln, prysznic kosztuje aż 5 pln. Przyjmijmy więc średni utarg 2 pln na kliencie. Oczywiście kibelki są dostępne na jachtach, ale nikt się tam nie załatwia, bowiem podczas “bujania” na jeziorze wszystko by wypłynęło… Więc załóżmy, że będziemy mieli 500 klientów. Dziennie jest kilka tysięcy żeglarzy, poza tym nikt nie chodzi tylko raz dziennie do łazienki, ale jest tam też spora konkurencja, więc przyjmijmy liczbę 500 klientów. Uwzględniamy też, że liczba ta jest różna, bowiem w sezonie występują bardziej dochodowe i mniej dochodowe dni. Czyli 500 klientów to nasza średnia. Każdy zostawia średnio 2 pln. Dzienny utarg? 1000 pln. Razy 154 sezonowe dni, daje nam 154 000 pln. Liczmy 300 pln dziennie dla “babci klozetowej”- kibelek musi być otwarty 24h na dobę. Więc mamy 107 800 pln. Woda, prąd, papier toaletowy i środki chemiczne nie powinny przekroczyć 7 tysięcy, ale liczym, że zostało nat 100 tys. Odejmiemy od tego 19% podatku (19 tysięcu) i zostaje nam 81 tysięcy pln na czysto. Przy oczywistym założeniu, że mamy tam jakiś kawałek budynku na własność. Jeśli nie, liczmy nawet 50 tys. za wynajem odpowiedniego pomieszczenia w centrum Mikołajek. Zostaje 31 tys. pln na czysto. Bez pracy, bo zatrudniamy pracowników. GokartyNa moto Allegro znalazłem oferty sprzedaży kilku gokartów za około 2000 pln. Załóżmy, że do letniego biznesu potrzebne są nam 2 takie samochodziki. No i opony na tor? Ach… liczmy 10 tys. za wszystko. Ze znalezionych w Internecie cen wynika, że godzina wypożyczenia gokarta to około 100 pln. Ty możesz wypożyczać w przeliczniku 5 pln za 5 minut. Czyli 60 pln za godzinę. Przy 100 klientach dziennie (każdy na 5 minut), masz 500 pln. Razy 90 sezonowych dni to 45 000 pln za sezon. Przy założeniu, że znajdziesz jakieś “pole” za 150 pln dziennie, za sezon zarobisz 31 500 pln. Pamiętaj też, że na Mazurach sezon trwa 154, a nie 90 dni. Od 31 500 pln odejmij 19% podatku dochodowego, zostanie około 24 500 pln zarobku (w sezonie 90 dniowym). Co jeśli podwoisz liczbę klientów? PS: Gokarty można zamienić na rowery, łódki, motorynki, skutery, kajaki i wszystko inne, co przyjdzie Ci do głowy. Wata cukrowa, popcorn, kukurydzaW te wakacje moi znajomi pracowali “na wacie cukrowej”. Czyli kręcąc watę i sprzedając ją dzieciom, do tego dochodziła także sprzedaż popcornu i gotowanej kukurydzy. Ich zarobek to 15% od dziennego utargu. Czasami było to nawet 200- 300 pln, a pod koniec sezonu ok. 50 pln dziennie. Do kukurydzy trzeba mieć jakieś miejsce do gotowania, a co do waty i popcornu- wystarczy tylko dostęp do prądu i odpowiednia machina. Kosztuje ona około 2000 pln. Wracając do matematyki… przy 90 dniowym sezonie przyjmijmy wartość 600 pln utargu (b. zaniżona kwota, ale nie sprzedajemy kukurydzy). Średnia dniówka będzie wynosić 100 pln, czyli zostanie nam 500 pln zarobku dziennie. Załóżmy, że prąd, produkcja popcornu i cukier na watę kosztuje 100 pln dziennie (wątpię, by było to więcej niż 30 pln na dzień, największe koszty to duże opakowania na pop corn). W takim razie mamy 400 pln złotych na plus. Mnożymy razy 90 dni i wychodzi nam 36 tys. pln, po odjęciu 19% podatku dochodowego około 29 tysięcy pln. Komentarze (6) do “Biznes na wakacje”Zostaw komentarz |
pomysły dość ciekawe i jakby nibyło nawet oryginalne, z tym, że każdy z nich zakłada, że ma się jakąś gotówkę konkretniejszą na start
a co zrobić w momencie, kiedy taki przykładowy uczeń/student nie ma pieniędzy na to, żeby jakąś maszyne kupic, a kredytu nie dostanie, bo nie ma zdolności kredytowej??
masz moze pomysł jakiś gdzie wkładem początkowym byłby głównie zapał i gotowosć do pracy zamiast gotówki??
Zawsze możesz pomyśleć w sposób, “skoro już mam genialny pomysł na biznes wakacyjny to jak teraz zorganizować na niego pieniążki”. Wierze, że nawet jak nie znajdziesz od razu opcji skąd zdobyć te pieniądze to po jakimś czasie, dzielenia się tą ideą z rodziną, znajomymi, przyjaciółmi ktoś podpowie Ci jeszcze lepszy pomysł na biznes
Za jakiś czas poruszę temat dotyczący “zdobywania finansów”, jest też dużo innych opcji jak np. wymiana barterowa.
muszę przyznać, że zrobiłeś na mnie ogrome wrażenie z powodu braku wiedzy o mazurskich biznesach, chyba że miałeś na myśli góry to napewno 154 dniowy sezon tam jest bo na mazurach trwa 60 dni daj boże,
Witaj.
Fajnie, że się udzielasz. Informacje na temat sezonu wziąłem z powyższej strony i z relacji mojego znajomego, który od kilku lat jest sternikiem na Mazurach. Mieszka tam od urodzenia i jego też pytałem się o mazurskie biznesy.
60 dni to jest “najgorętszy” okres, w innych też można zarobić. Na jachty można znaleźć klientów na pewno tak jak napisałem wyżej.
Pytanie na kreatywność, co zrobić z biznesem jak np. WC w okresie gdy nie ma klientów? Jedno z rozwiązań to mini przechowywalnia. Podczas sezonu jest dużo różnych automatów do gier. Kioski mają zewnętrzne stojaki i wystawy. W zimie się tak nie robi, a nie zawsze jest gdzie to schować.
Generalnie temat fajny i ciekawy. Wiadomo, że letnie miejscowości turystyczne to kopalnia pieniędzy. Ja dodałbym niestety, jeszcze jeden punkt ujemny. Nie bierze się go niestety, nigdy pod uwagę, ale tak czy owak on istnieje. Będąc kilka lat temu w Mielnie, słyszałem narzekanie może 20-kilkuletnich ulicznych handlarzy, że “mafia” już nawet za handel t-shirtami “bierze”. Wiadomym jest, że tak naprawde chodziło tu o paru osiłków, którzy może nawet nie byli formalnie w żadnym gangu. Niestety, proceder taki istniał , i zapewne istnieje niestety, w wielu miejscach.